Asseco Resovia w finale!
Asseco Resovia w finale!
Skra Bełchatów - Asseco Resovia. Jeszcze przed sezonem wielu fachowców stawiało na taki właśnie finał. Czym się kierowali? Wysokością budżetu i liczbą gwiazd grających w obu drużynach. Oba kluby także zadbały przed rozgrywkami o wysokie budżety. Rzeczywiście, aż roi się od znanych nazwisk. Bez kasy nie ma bowiem klasowych zawodników i nie ma wyników. Nasz zespół solidnie przygotowuje się do finałowych potyczek. Cała "12" wczoraj trenowała dwukrotnie. Ivan Hic, który nie jest zdolny do gry na 100 procent, także z nadzieją czeka na mecz ze Skrą. W każdej chwili będzie gotowy wejść na boisko i walczyć o pierwsze zwycięstwo w historii potyczek bełchatowsko-rzeszowskich. W bełchatowskiej hali "Energia" nasi zawodnicy mogą liczyć przede wszystkim na siebie. Choć kibice zapewniają, że będą ich dzielnie wspomagać. - Jeszcze w środę będą przyjmowane zapisy na wyjazd do Bełchatowa. Prawdopodobnie w piątek rzeszowską drużynę będzie dopingować grupa 70 fanów z klubu kibica, a w sobotnim około 90. To dwa razy więcej niż podczas poprzednich takich wyjazdów - powiedział Marcin Pęckowski, szef klubu kibica Resovii. Faworyt jest tylko jeden i bardzo bym się zdziwił, gdyby Skra Bełchatów nie zdobyła złotego medalu" - powiedział mistrz świata z 1974 roku Wiesław Czaja na łamach oficjalnego serwisu PlusLigi. "Kalkulując zupełnie na chłodno, Skra jest lepszym zespołem pod każdym względem, bardziej doświadczonym, ogranym na międzynarodowej arenie, a do tego ma nad Resovią wyraźną przewagę personalną" - dodał.
Obecny zespół zaskarbił sobie sympatię dotychczasowymi występami, ale niektórzy fani przypomnieli sobie Resovię z lat 70. i wrócił u nich sentyment z tamtego okresu - komentuje Marek Karbarz, były świetny zawodnik Resovii i reprezentacji, obecnie wiceprezes klubu.
Zawodnicy Skry także z szacunkiem wypowiadają się o swoich finałowych przeciwnikach. To, że Skra zmierzy się o złoto z Resovią przewidział Miguel Falasca. - Resovia to bardzo groźna drużyna, będzie coraz groźniejsza wraz z upływem czasu, bo będzie się zgrywać - mówił rozgrywający mistrzów Polski.
Krzysztof Ignaczak: Do trzech razy sztuka. Jesteśmy w dobrej sytuacji, bo wszyscy stawiają na Skrę. Dwa razy dostaliśmy od nich lanie... do zera, ale to jest finał. Od Zaksy w fazie zasadniczej też dwa razy dostaliśmy łupnia, ale to my zagramy o złoto. Jesteśmy silni mentalnie, bo w półfinale wygrywaliśmy po tie-brekach mecze, w których wydawało się, że już po nas. Nasza siła jest ogromna i naprawdę każdy z nas wierzy w to, że pokonamy Skrę. Niech się nas boją. Owszem, możemy polec 0:3, ale każdy z nas stanie przed lustrem i powie: dałem z siebie wszystko.
PGE Skra jest najbogatszym i najmocniejszym klubem w PlusLidze i dlatego uważam, że jest faworytem - powiedział mistrz olimpijski z Montrealu Zbigniew Zarzycki. - Oczywiście w siatkówce obowiązuje zasada z boksu, o której mówił kiedyś bodaj Jerzy Kulej, że nie ma odpornych na ciosy, a są tylko źle trafieni. Wygrać można z każdym, ale rzeszowskim zawodnikom będzie trudno.